Cudowny wizerunek Matki Bożej z Guadalupe

W Meksyku jest wizerunek Matki Bożej, który przyciąga każdego roku miliony osób, sam zaś wizerunek jest jednym wielkim cudem.
w grudniu 2007 r. w czasie Mszy Św. w intencji dzieci zabitych wskutek aborcji, na wysokości łona Matki Bożej pojawiło się tajemnicze światło.

 

          Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku jest najliczniej nawiedzanym przez ludzi sanktuarium Maryjnym na świecie. Jego historia jest niezwykła
          Wszystko zaczęło się 9 grudnia 1531 roku, kiedy to Juan Diego, 51 letni Indianin, nawrócony chrześcijanin, jak co dzień zdążał ze swojej wioski (oddalonej 15 km od miasta Meksyk) na Mszę Św. Gdy przechodził w pobliżu świątyni bogini Tonantzin, usłyszał śpiew ptaków i zobaczył piękną niewiastę, która zwróciła się do niego z pytaniem: „Juanito, mój najpokorniejszy synu, dokąd idziesz?” Pani była niezwykle piękna, ubrana w piękne szaty, błyszczące jak słońce. Miejsce, w którym stała miało blask drogocennych kamieni, a ziemia wokół niej błyszczała jak tęcza. Pokłonił się Juan pięknej Pani i odpowiedział, że musi iść do kościoła w Meksyku, aby uczestniczyć we Mszy Św., czego nauczali kapłani.
          Piękna Pani rzekła: „Wiedz i dobrze zrozum, najpokorniejszy z moich synów, że Ja jestem zawsze Dziewicą – Świętą Maryją, Matką Boga prawdziwego, dla którego istniejemy, Stworzyciela wszystkich rzeczy, Pana nieba i ziemi. Chciałabym, żeby tutaj został wybudowany kościół, abym mogła wam ukazać i dać moją miłość, moje współczucie, moją pomoc i opiekę, gdyż jestem waszą Matką miłosierną dla was, dla wszystkich mieszkańców tej ziemi i dla wszystkich, którzy Mnie kochają, wzywają i darzą ufnością. Ja słucham ich uskarżań i zajmuję się ich biedami, ich potrzebami, ich troskami. Aby wypełnić to, o co proszę, idź do pałacu biskupa w Meksyku i powiedz mu, że bardzo pragnę, żeby tu, na tej równinie powstał kościół wybudowany na moją cześć. Opowiesz mu w szczegółach wszystko, co widziałeś i co tu podziwiałeś oraz to, co słyszałeś. Bądź pewien, że będę ci niezmiernie wdzięczna i dam ci nagrodę za wysiłki i trud, jaki podejmiesz dla wypełnienia tej misji. Oto usłyszałeś moje wskazówki. Idź mój najpokorniejszy synu i wypełnij to jak najlepiej.»
          Juan Diego pochylił głowę i rzekł: „Pani, będę posłuszny twoim wskazaniom. Teraz muszę Cię opuścić.” Juan odszedł i udał się do biskupa, aby wypełnić prośbę pięknej Pani. Biskupem Meksyku był franciszkanin Juan de Zumarraga. Nie uwierzył w opowiadanie prostego Indianina. Wydawało mu się niemożliwe, żeby Maryja wybrała tak prostego człowieka, do niedawna poganina, na swoje narzędzie.
          Juan Diego smutny powrócił na wzgórze Tepeyac. Tam znów ujrzał Maryję. Opowiedział jej, co się stało i prosił by wybrała sobie kogo innego, bardziej znaczącego. Maryja poleciła by następnego dnia znów udał się do biskupa.
          Następnego dnia, w niedzielę, Juan Diego znów stanął przed biskupem. Opowiedział mu o swoim spotkaniu z niezwykłą Panią. Biskup wypytywał o szczegóły. Choć opowiadanie i odpowiedzi były wiarygodne, ciągle nie wierzył. Powiedział Juanowi, że chce jakiś znak, który potwierdzi nadprzyrodzoność całego wydarzenia. Smutny Juan wrócił do Matki Bożej i ze smutkiem w głosie zaczął opowiadać o swej wizycie u biskupa. Maryja nie wydawała się zmartwiona. Odpowiedziała: „Powrócisz tu jutro, abyś mógł wziąć znak, o który on prosi. Wówczas uwierzy i nie będzie już wątpił, ani nie będzie podejrzliwy wobec ciebie”.
          W następnym dniu – w poniedziałek, pomimo prośby Maryi Juana nie było na wzgórzu. Czuwał przy ciężko chorym wuju, który we wtorek poprosił o przyprowadzenie księdza z sakramentami. Juan wstydził się iść przez wzgórze Tepeyac, bo nie wypełnił prośby pięknej Pani. Chciał okrążyć je u podnóża, ale Piękna Pani stanęła przed nim. Przerażony upadł na kolana zaczął się gęsto tłumaczyć, dlaczego nie było go w dniu poprzednim. Maryja uspokoiła go, że wuj nie umrze i poleciła mu udać się na szczyt wzniesienia i zerwać rosnące tam kwiaty. Było to dziwne polecenie. Była zima i mróz – nie pora więc na kwiaty. Ponadto szczyt wzniesienia był skalisty i jedyne, co tam rosło, to ciernie i osty. Okazało się jednak, że wzgórze pokryte jest pięknymi różami. Zebrał je do swojego indiańskiego płaszcza (tilmy) i przyniósł je do Pięknej Pani. Maryja ułożyła je własnymi rękoma w płaszczu Juana i poleciła zanieść je biskupowi jako znak.
          Juan udał się do biskupa. Nie od razu został wpuszczony do pałacu. Potraktowano go, jak natręta. Przychodził przecież poraz kolejny. Woń kwiatów była dość silna i zaintrygowała służbę, tak, że wpuszczono go przed oblicze biskupa. Po raz kolejny opowiedział biskupowi orędzie Maryi i odchylił swój płaszcz. Kwiaty wysypały się, a na płaszczu widniał wizerunek Matki Bożej. Wszyscy padli na kolana, a biskup zaczął prosić Maryję o wybaczenie, że jej nie uwierzył. Wizerunek na płaszczu Juana biskup zatrzymał. Następnego dnia wraz z Juan Diego biskup udał się na wzgórze Tepeyac, żeby określić miejsce pod przyszłą kaplicę. Budowę zakończono po 13 dniach na święta Bożego Narodzenia. 26 grudnia 1531 roku biskup przeniósł wizerunek z katedry do nowej kaplicy.

 

Tajemnice wizerunku Matki Bożej z Guadalupe

          Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe zawiera mnóstwo niezwykłości i tajemnic:
1. Szata Maryi przypomina ubiór z czasów Pana Jezusa, noszony przez kobiety na Bliskim Wschodzie. Maryja jest więc ubrana w strój podobny do tego, jaki nosiła w Nazarecie.
2. Płaszcz Juana Diego, na którym odbity jest wizerunek Maryi, wykonany jest z włókien agawy. Jest to materiał bardzo nietrwały i rozpada się całkowicie po kilkudziesięciu latach. Płaszcz z cudownym obrazem ma już prawie 500 lat. Jest to jedyna na świecie tego typu tilma, jaka się zachowała.
3. Kolory pomimo upływu czasu są wciąż żywe i świeże, jakby wizerunek powstał niedawno i był przechowywany w sterylnych warunkach. Tymczasem obraz przez długi czas udostępniany był wiernym bez ograniczeń. Dotykały go tysiące rąk, pocierano o niego różne przedmioty. Narażony był na dym z kadzideł i z palących się świec. Powinien więc sczernieć i ulec zabrudzeniu. W 1753 roku meksykański malarz (Miguel Cabrera) obserwujący obraz zauważył, że w ciągu dwóch godzin około 500 razy różnymi przedmiotami pielgrzymi dotykali obrazu, bądź o niego je pocierali. Każdy obraz powinien ulec zniszczeniu przy takiej „eksploatacji”. Na tym nie ma śladu zniszczeń.
4. Obraz przeszło 200 lat temu został oblany kwasem azotowym. Pewnemu człowiekowi polecono wyczyścić ramę obrazu. Niechcący wylał kwas azotowy. Kwas nie wyrządził wizerunkowi Maryi żadnej szkody. Powstała tylko plama, która po pewnym czasie sama znikła.
5. Podłoże (tilma), na którym znajduje się wizerunek Maryi, z niewyjaśnionych powodów odpycha kurz i wszelkie mikroorganizmy. Natomiast rama i szkło nie posiadają tych właściwości i pokrywają się kurzem.
6. Na tkaninie nie znaleziono żadnych farb, żadnych barwników, ani pozostałości szkicu, który zwykle nanosi się przed rozpoczęciem malowania. Nie natrafiono na ani jeden ślad pędzla. Na pojedynczych włóknach tkaniny nie wykryto najmniejszego śladu farby. Włókna po prostu są kolorowe, a to, co nadało im kolor, nie jest żadnym barwnikiem naturalnym.
7. Barwy obrazu zmieniają się, zależnie od kąta patrzenia i odległości. Efektu tego nie da się osiągnąć żadną znaną techniką malarską.
8. Astronomowie stwierdzili, że gwiazdy widniejące na płaszczu Matki Bożej z Guadalupe są ułożone tak, jak wyglądało niebo nad miastem Meksyk w okresie objawień – 12 grudnia 1531 roku o godzinie 10.40. Z jedną bardzo istotną różnicą: przedstawiono je z pozycji obserwatora patrzącego nie z naszej planety, ale „z zewnątrz”. Tak, jak nigdy nie będzie mógł spojrzeć na sferę niebieską żaden człowiek.
9. W źrenicach oczu Maryi odkryto odbicie jakichś postaci. Badań podjęli się okuliści i optycy. Wyniki badań przeszły jakiekolwiek oczekiwania. W oczach Matki Bożej zauważono zjawisko trójwymiarowego refleksu – odbicia, charakterystycznego dla żywego oka ludzkiego. Co więcej, zauważono, że obrazy znajdują się tam, gdzie powinny się znajdować. Są nawet zagięte i zniekształcone zgodnie z załamaniem rogówki oka. Jeden z okulistów, badający oko Matki Bożej oftalmografem, odniósł wrażenie, że bada żywe oko. Niektórzy z badającyh zauważyli na powiekach małe tętniczki. Stwierdzono, że ręka ludzka nie jest w stanie namalować takich rzeczy.
10. Obraz ma wymiary 145 x 105 cm. Źrenice Matki Bożej mają 7 ok. mm. W czasie badań najnowocześniejszymi technikami (stosowanymi nieraz przy badaniach kosmosu) powiększono oczy Matki Bożej 2500 razy. Po obróbce cyfrowej powiększeń odkryto odbite w oczach Matki Bożej różne postaci. W sumie 12 osób ułożone w odpowiedniej perspektywie. Jest to najprawdopodobniej moment prezentacji przez Juan Diego w obecności biskupa znaku, którego się domagał. Wśród postaci wyodrębniono biskupa Meksyku – Zumarragi, Juana Diego, hiszpańskiego tłumacza, murzyńskie małżeństwo, któremu biskup darował wolność, służbę z pałacu biskupiego. W uchu jednej z postaci, indianina, zauważono kolczyk indiański. Ponadto zauważono takie szczegóły, jak łzy wzruszenia na twarzy jednej z postaci, sznurowadła w butach. Te mikroskopijne detale wskazują, że nie sposób stworzyć takiego wizerunku ręką ludzką. Badania prowadzili najwybitniejsi specjaliści z dziedziny okulistyki i optyki.

           Te wszystkie niezwykłości wskazują na nadprzyrodzone pochodzenie obrazu. Sam zaś wizerunek Matki Bożej z Guadalupe to kolejny znak dany przez Pana do zatrzymania się w biegu naszego życia, postawienia sobie istotnych pytań o sens naszego życia.
 

Tajemnicze światło

          Podczas Mszy św. w intencji dzieci zabitych przed narodzeniem, z obrazu Matki Bożej z Guadalupe, wydobyło się światło, które - na oczach tysięcy wiernych - utworzyło kształt ludzkiego embrionu, podobny do obrazu widzianego podczas badań echograficznych.

 

          Zjawisko zostało sfotografowane przez ludzi obecnych w świątyni. Działacze Francuskiego Stowarzyszenia Katolickich Pielęgniarek i Lekarzy przypuszczają, że Maryja pokazała w swym łonie obraz nienarodzonego Jezusa.

 

          Ks. Luis Matos ze Wspólnoty Błogosławieństw komentując te zdjęcia podkreśla, że nie są one odblaskiem światła zewnętrznego, np. fleszy aparatów fotograficznych. Powiększenia fotografii, zrobionych przez wiernych obecnych w sanktuarium, wyraźnie pokazują, że światło pochodzi bezpośrednio z wnętrza obrazu. Białe, intensywne światło ma formę i rozmiary ludzkiego embrionu. Widać również na nich strefy cienia, charakterystyczne dla echograficznych wizerunków płodu w łonie matki.

 

           Tymczasem ks. José Luis Guerrero Rosado, kanonik bazyliki w Guadalupe i dyrektor Wyższego Instytutu Studiów Guadalupiańskich przestrzega przed pochopnym nazywaniem zaobserwowanego zjawiska cudem. Jedyne, co na razie wiadomo napewno, to fakt, że przed wizerunkiem Matki Bożej pojawiło się światło, niewytłumaczalne w sposób naturalny. Nie jest to jednak wystarczająca podstawa, by z całą pewnością stwierdzić, że Maryja ukazała nam Jezusa jako nienarodzone dziecko - zaznacza duchowny. Argumentuje, że brak naturalnego wyjaśnienia zjawiska nie oznacza jeszcze, że dokonał się cud. Zauważa zarazem, że w sprawie tej nie wypowiedziały się jeszcze ani władze sanktuarium, ani archidiecezja Miasta Meksyk, na której terenie się ono znajduje.

 

          Na wyjaśnienie ostateczne tego niezwykłego zjawiska przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. W każdym razie zjawisko jest dość tajemnicze.