Cuda eucharystyczne

Eucharystia - to obecność żywego i prawdziwego Jezusa pod postaciami chleba i wina. Wydaje się to nieprawdopodobne, żeby Syn Boży, który cały wszechświat przenika mieścił się w kruszynie chleba i kilku kroplach wina. Tę prawdę wiary Jezus potwierdził licznymi cudami.

Cud eucharystczny w Lanciano

          Wydarzenie to miało miejsce w VIII wieku w małej włoskiej miejscowości – Lanciano, w kościele pod wezwaniem Św. Legocjana. Pewien mnich – Bazylianin, odprawiał Mszę Św. Od pewnego już czasu borykał się z trudnościami w wierze dotyczącymi rzeczywistej obecności Pana Jezusa w Eucharystii – pod postaciami chleba i wina. Odprawiając Mszę Św. w tym kościółku prowadził wewnętrzne spory sam ze sobą, czy to możliwe, że Jezus może być żywy i prawdziwy w tak małej kruszynie chleba i w tych kilku kroplach wina w kielichu. Po przeistoczeniu jego oczom ukazał się niezwykły widok – na patenie zamiast białej hostii leżała hostia zamieniona w ciało. Środek tej hostii pozostał biały – chlebowy, natomiast obrzeże naokoło, na głębokości 1 – 2 cm stało się ciałem, tkanką. W tym samym czasie, krew Pańska (wino w kielichu po konsekracji) zamieniło się w 5 nieregularnych bryłek – skrzepów. Kapłan swoją łaską podzielił się z obecnymi w kościele. Wszyscy podchodzili do ołtarza, żeby zobaczyć cud. Wieści o cudownym wydarzeniu rozchodziły się szybko. Do klasztoru przybywali wierni, żeby zobaczyć cud i umacniać swoją wiarę. Choć cud wydarzył się dość dawno, to zarówno hostia, jak i skrzepnięta krew jest do dziś zachowana i przechowywana w srebrnej monstrancji.

          Zarówno cudowną Hostię, jak i skrzepnięte grudki krwi poddano badaniom medycznym. Przeprowadził je prof. Odoardo Linoli, specjalista anatomii i histologii patologicznej oraz chemii i mikroskopii klinicznej przy współpracy z prof. Ruggero Bertelli z uniwersytetu w Sienie. Wyniki tych badań były niezwykłe. Ogłoszono je w Lanciano 4 marca 1971 r. Stwierdzono, że ciało znajdujące się w relikwiarzu ma kolor jasnobrunatny. Jest okrągłe – grubsze w części brzegowej, cieńsze bliżej środka, z pustą przestrzenią wewnątrz. Niewielkie bryłki zakrzepłej krwi mają nieregularne kształty, są pomarszczone i twarde. W czasie badań laboratoryjnych okazało się, że tkanka, w którą zamieniła się cudowna Hostia jest prawdziwym ciałem, a skrzepnięta krew, w którą zamieniło się wino jest prawdziwą krwią. Ciało jest fragmentem mięśnia sercowego. Świadczą o tym m.in. znalezione komórki układu nerwowego typowe dla takiej właśnie tkanki. Pusta przestrzeń wewnątrz ciała odpowiada komorze sercowej. Zarówno ciało i krew są ludzkie. Mają tę samą grupę krwi – AB (tę samą grupę krwi odkryto na tzw. „Całunie turyńskim”). Skrzepy krwi ważą razem 16 gramów. W Krwi odnalezione zostały proteiny w takich stosunkach procentowych, jakie znajdują się w obrazie osoczo-proteinowym normalnej, świeżej krwi. Ponadto odnaleziono także minerały: chlorki, fosfor, magnez, potas, sód i wapń. Ponad wszelką wątpliwość wykluczono możliwość spreparowania cudu (sfałszowania). Gdyby krew została pobrana z martwego organizmu uległaby rozkładowi. Nie stwierdzono też śladów cięć ostrym narzędziem, co wykluczyło możliwość pobrania tkanki z ciała ludzkiego.

 

          Cudownie przemieniona Hostia i skrzepy Krwi zachowały się w doskonałym stanie, choć nie były przechowywane w hermetycznie zamkniętym pojemniku i nie konserwowano ich w żaden sposób. Nie znaleziono żadnych środków konserwujących, nawet soli. Jest to cud, który Pan Jezus dał nam, by potwierdzić swoją obecność w Eucharystii.
          W 1974 r. w Lanciano był przyszły papież - ks. kard. Karol Wojtyła. Po całonocnej modlitwie i adoracji cudownych postaci eucharystycznych napisał w księdze pamiątkowej: „Spraw, abyśmy w Ciebie bardziej wierzyli, pokładali nadzieję i miłowali”.

 

Cud  w  Offida

 

         Offida to małe miasteczko we Włoszech leżące ok. 200 km na północny wschód od Rzymu. Obecnie mieszka tam ok. 5000 mieszkańców.
         W XIII w. mieszkała tam kobieta o imieniu Ricciarella. Przeżywała bardzo obojętność swego męża - Giacomo. Pragnęła, żeby w jej małżeństwie zapanowała na nowo miłość i zgoda. Ktoś jej poradził, żeby przyniosła do domu z kościoła Komunię Św., ogrzała ją nad ogniem, aż zamieni się w proszek, a następnie dodała ją w sproszkowanej postaci do posiłku mężowi. Jeśli to zrobi w jej małżeństwie na nowo zagości miłość.
         Zdesperowana kobieta posłuchała rady. Przyniosła do domu Komunię Św., położyła ją na płytce i podeszła do ognia. Zaintrygowana, czekała, aż Hostia pod wpływem ognia zamieni się w proszek. Spotkało ją wielkie rozczarowanie i ogarnęło przerażenie, bo oto Hostia zamieniła się we fragment krwawiącego ciała. Przerażona, zaczęła posypywać płytkę popiołem i polewała ją roztopionym woskiem. Nic to nie dało, bo Hostia nadal była kawałkiem krwawiącego ciała. W wielkim popłochu ściągnęła ze stołu obrus, owinęła nim krwawiącą Hostię razem z płytką i pobiegła do stajni. Tam wszystko zakopała w gnoju. Trochę się odprężyła licząc, że sprawę ma załatwioną. Okazało się, że nie na długo. Wieczorem, mąż owej kobiety, gdy wrócił z pracy, wprowadzał konia do stajni. Przed stajnią koń stanął dęba i nie chciał wejść do środka. Nie zmusiło go ani pokrzykiwanie, ani szarpanie. Dopiero straszliwe baty, które posypały się na konia, zmusiły zwierzę do przekroczenia progu stajni. Koń, mimo wszystko, wchodził do stajni z oporami – bokiem, jakby spoglądał w stronę, gdzie w gnoju była zakopana krwawiąca Hostia. Porywczy mąż owej kobiety – Giacomo oskarżył małżonkę, że rzuciła czary na stajnię i konia.
Siedem lat krwawiąca Hostia leżała ukryta w gnoju, w stajni. Wprowadzane do niej konie wchodziły tam z wielkimi oporami – bokiem, z głową zwróconą w stronę tajemniczego miejsca. Kobieta przeżywała każdego dnia straszliwe udręki i wyrzuty sumienia. Nie zaznała szczęścia i spokoju, na które tak bardzo liczyła. W końcu postanowiła przystąpić do sakramentu pokuty i wyznać grzech na spowiedzi.
         Spowiedź zaczęła się od płaczu. Kobieta nie mogła wymówić nawet jednego słowa. Kapłan swoją łagodnością i przypominaniem prawdy o nieskończonym miłosierdziu Bożym próbował ją uspokoić i zachęcić do wyznania grzechów. Po pewnym czasie kobieta wykrztusiła prośbę, żeby spowiednik pomógł jej wyznać swoje grzechy. Zakonnik słuchający spowiedzi zaczął wymieniać wszelkie możliwe wykroczenia przeciwko kolejnym przykazaniom, ale kobieta milczała albo kręciła głową, że to nie jej grzechy. Sfrustrowany kapłan w końcu rzekł: „Wymieniłem wszystkie grzechy ludzkie; nie wiem coś mogła uczynić, chyba że zabiłaś Boga”. Kobieta się rozpłakała i wykrzyknęła niemalże „To jest właśnie mój grzech! – Ja zabiłam Boga!” I opowiedziała o swoim czynie. Zakonnik zaszokowany tym, co usłyszał, widząc u kobiety skruchę i szczery żal udzielił jej rozgrzeszenia i postanowił odzyskać cudowną Hostię. Udał się do domu owej kobiety ubrany w szaty liturgiczne. Sam odrzucił gnój i śmieci. Jego oczom ukazał się obrus i płytka z Hostią nie nosząca żadnych zanieczyszczeń. Przeniesiono uroczyście cudowną Hostię do klasztoru. Wszyscy zakonnicy jednomyślnie uznali, że cudownie przemieniona Hostia powinna być czczona i adorowana. W tym celu zamówiono specjalny relikwiarz u weneckich mistrzów i w nim wystawiono cudownie przemienioną Hostię nad głównym ołtarzem w kościele Św. Augustyna w Offida.